Media

No-art

Nadal bardzo trudno jest uczynić ze sztuki zjawisko medialne. Medialność oznacza po pierwsze: obecność w mediach i po drugie: wzbudzanie zainteresowania, wszystko jedno czy pozytywnego, czy też negatywnego. Jak głosi narcystyczna maksyma: można mówić o kimś jak się chce, byleby tylko nie pomylić, czy też nie przekręcić nazwiska. Czyżby sztuka nadal była elitarna, choć dokonała się postmodernistyczna rewolucja demokratyzująca tworzenie, ogłaszająca, że oto każdy w zasadzie może być artystą? Udostępniono coś co jawiło się jako niedostępne i okazało się, że ludziom się zwyczajnie nie chce ani tworzyć, ani doświadczać czyjegoś tworzenia. Czyżby zakazany owoc naprawdę lepiej smakował? Czy też większość po prostu nie jest gotowa na wysiłek wyobraźni, inteligencji i wrażliwości? Wyprawa do galerii nadal jest wyzwaniem dla wielu i wcale nie wiąże się z przyjemnością, przeciwnie jest jakby karą, którą sami na siebie nakładamy, bo przecież czasem wypada, chociażby poudawać, że coś tak wiem i rozumiem. Niestety wrażliwość również wymaga wiedzy.