Media
Ga Ga
Wszechobecna Lady Gaga (Stefani Joanne Angelina Germanotta) nosi z dumą swój przydomek, który zapożyczyła z utworu legendarnej już grupy „Queen” Radio Ga Ga. Jednak bodaj jej on nie przystoi, czy też może raczej należałoby powiedzieć, że nie jest godna, by go nosić. Co prawda nie wszystkie jej utwory są złe, za to wszystkie krzyczą: chcę być Madonną, a już na pewno są zupełnie z innej bajki niż genialne numery „Queenów”. Może chciała pójść dobrą, muzyczną drogą, wszakże jest pianistką i nieźle śpiewa, ale kompozytorsko chyba zboczyła na tor pod tytułem: disco-pop. Umiejętność robienia show i wytyczania nowych trendów, oczywiście nie muzycznych, tylko stylistycznych, opanowała do perfekcji. I jak to bywa z takimi gwiazdami, polega Gaga przede wszystkim na kontrowersji, czyli nagość, ostry język i szokujące stroje. Ten sam problem mamy w Polsce z Dodą – połowa gardzi jej muzyka, druga połowa zachwyca się jej odwagą. W zasadzie odwaga cenna rzecz, bez niej występ artysty kosztowałby go zawał serca, lub przynajmniej załamanie nerwowe, lecz bez talentu można tylko szokować, jednak nie można odmówić nowojorskiej wokalistce i tego drugiego, jakkolwiek wydawałoby się to nadużyciem.